czwartek, 31 października 2013

All Saints Day - Kinomaniak

Jutro jest szczególny dzień,
dzień w którym przypominamy sobie naszych bliskich,
Braci i siostry, którym być może nie było dane
doczekać tego dnia razem z nami,
Mimo, że czasem młodsze, a nie starsze, zabrane,
nie stoi już przed naszymi oczami.
Matek lub ojców, opiekunów, którzy się starali,
byśmy wyszli na ludzi, a czasem się o nas bali;
I mimo, że nie zawsze to po naszej myśli było,
zawsze w głębi serca chcieli, by lepiej się żyło,
ich pociechom, niż im samym, gdyż to świat się zmienia,
i nie każdy kto dziś jest, chce przystać do pokolenia,
które nowostkami technologicznymi żyje,
czasami nimi obłożone od nóg po szyję.
Dziadków i babć, mam naszych ojców i mam,
których być może mieliśmy sposobność jeszcze widzieć,
jako dzieci, jeśli nadal przy nas teraz nie stoją,
i mogą, jak to by zabrzmiało po staremu coś powidzieć.
Jutro jest szczególny dzień,
dzień w którym przypominamy sobie naszych bliskich,
znajomych, koleżanki kolegów, którzy nie doczekali,
nie doczekali tych kolejnych świąt, w których zapalamy,
zapalamy znicze, na grobach. Ale będą obok nas stali;

również byli mężowie, żony, Ci, których tak pamiętamy.
Stąd tak, jak przychodzimy w odwiedziny
i do znajomych z szacunkiem się odnosimy,
wyłączamy komputer, by się skoncentrować na rozmowie z nimi,
wyłączamy telewizor, by nie zakłócał rozmów dźwiękami swymi.
Tak spróbujmy wyłączyć nowostki technologiczne tego dnia,
wiem, że to nie łatwe, bo każdego do nich jakże tak gna;
ale zróbmy to dla nich, spędźmy go z nimi,
spędźmy ten oto dzień z naszymi bliskimi.

(październik 2013)

Grave candle (Znicz)

Przy okazji chciałam przytoczyć kilka fragmentów, które będą najprawdopodobniej (być może nie wszystkie) motywem przewodnim na najbliższe dni. Ukazane w programie "Kinomaniak", którego dawno już nie miałam okazji oglądać, ale wspominam po dziś dzień. Szczególne podziękowanie, dla pana Artura Pietrasa (jeżeli w ogóle jakimś trafem kiedyś spojrzy na ten wpis), za to, że dodawał duszy całemu programowi swoją postacią. W sumie grunt to dobry prowadzący, a wtedy oratorium chętnie słuchają. W programie z dnia 30 października 2005 roku przytoczono fragmenty filmów poświęconych... no właśnie. Tym bliskim, którzy odchodzili. Dniu Wszystkich Świętych (All Saints Day). Stąd też pozwolę sobie przytoczyć tytuły poniżej:


Kinomaniak TV


"Ludzie, którzy oddali swoje życie za innych..." (Natalie Portman, Jude Law, "Bliżej", 2004)
"Ze śmiercią nie można się oswoić" ("Raj")
"On był chory, a ja nie miałam na leki..." ("Pitbull", 2005)
"Naprawdę wierzyłem, że to będzie trwało wiecznie..." (Johnny DeepKate Winslet, "Marzyciel", 2004)
"Będę musiała walczyć o śmierć..." ("Za wszelką cenę", 2004)
"Daj nam wiarę, byśmy mogli patrzeć na śmierć..." ("Gloss")
"Przestałem marzyć, jak człowiek przestaje marzyć umiera" (Tomasz Kot, "Skazany na bluesa", 2005)
"Jeśli jest życie po śmierci..." ("W stronę morza", 2004)
"Każdemu śmierć sądzona..." ("Opowieść kuchenna")
"Jeszcze dokończysz swój obrazek..." (Krystyna Feldman, "Mój Nikifor", 2004)
"Nasza miłość może wszystko..." (Gena RowlandsJames Garner, "Pamiętnik", 2004)

Ten post znalazłeś m.in. po słowie:
  • mały znicz (little grave candle)
  • filmy
  • filmy dzień Wszystkich Świętych
  • verses

środa, 30 października 2013

Vampire Diaries: NONONO

"Go ahead, go away low, but here I can do no harm
Go ahead, go away low in my honey lovin' arms
Go ahead, go away low, where I can do no wrong
Got you around my finger like a lonely lovers charm"

(Lykke Li "Get Some",  2x19 Vampire Diaries Soundtrack)
"Cause it's your heart, it's alive
It's pumping blood"
(NONONOPumpin Blood”, 5x01 Vampire Diaries Soundtrack)
Zamknąłeś mnie w swoim domu,
myślałeś, że nie wyjdę,
że się nie zabawię,
a ja zrobię Ci na przekór;
Włączę muzykę na full,
złagodzę izolacji ból,
i nie powiem tu tego nikomu.
To jest moje życie,
twój dom,
po kanapie poskaczę,
niech materac popuszcza sprężyny,
poduszkami porzucam,
niech uniesie się trochę pierzyny.
Pióra ku górze,
wywalę flakon na stole,
wyrwę Twe róże,
rządzić sobą nie pozwolę.
To jest moje życie,
twój dom,
Wyciągnę z barku wina butelki,
i tak, jak widać
zrobiłeś z niej użytek niewielki.
Zabawię się, zabawię sama,
nie potrzebuję wolności,
nie potrzebuję wychodzić,
odczuwać strachu, złości.
To jest moje życie,
twój dom,
wal się, ja sobie poszaleje,
a słońce niech na dworze grzeje.
Żałuj, ja sobie tu poszaleje...
(październik 2013)
Rebekah Mikaelson (Claire Holt) i Matt Donovan (Zach Roerig)
 - połączone dwa kadry z filmu The Vampire Diaries 5x01, Katherine Petrova (Nina Dobrev) 2x19

Z racji tego, jak mile został przyjęty poprzedni wpis postanowiłam jeszcze raz teraz skoncentrować się na wątku z "TheVampire Diaries" (Pamiętniki Wampirów). Mała zmyłka, bo piosenka za każdym razem, jak leciała w radiu kojarzyła mi się z serialem o wampirach, ale z zupełnie innym odcinkiem. Gdy chciałam wpisać już notkę, jak zwykle zajrzałam do różnych źródeł, by przygotować coś na wzór źródła inspiracji. Takiego, by nie było mniej pomyłek w nazwach choćby i co? Okazało się, że ten fragment to zupełnie inna piosenka. To Lykke Li  wykonuje piosenkę "Get Some", gdy Katherine Pierce (Nina Dobrev)  zostaje uwięziona przez Klaus'a w jego mieszkaniu (The Vampire Diaries, season 2 episode 19, "I Know What You Did Last Summer"). Natomiast piosenka, którą z tym momentem kojarzyłam leci obecnie bardzo często w radiu. I pewnie to było dodatkową przyczyną tego, że zdecydowałam się zaprezentować Wam wiersz powiązany z "Pamiętnikami Wampirów" drugi raz teraz pod rząd. Piosenka NONONO  "Pumpin Blood” pojawia się na początku sezonu 5 w odcinku 01 "The Vampire Diaries", tytułowanym "Klaus", a motyw filmowy jej towarzyszący dotyczy Rebekah Mikaelson (Claire Holt) i Matt Donovan (Zach Roerig).

***
~ Janek Nzi, dzięki. Już mi się zdarzyło nawet pisać inspirację muzyką gitarzysty, bo jak zaczął grać tak słuchałam, ale w końcu długopis sam zaczął pisać ;] Poza tym widzę, że ja tworzę, a Wy wraz ze mną.
~ galeria bloga sam-barks, ja skojarzyłam Rebekah i Matt'a, Ty Caroline i Klaus'a, jak widać skojarzenia potrafią być różne:)
~ Jagoda, dzięki zajrzę do Ciebie :)

Vampire Diaries: Echo
~ Jagoda, dzięki za ciepłe słowa:)
~ Roxane, bo Bozia się obrazi, delikatniej może ze słowami, ktoś wymyślił takie ciekawe przykazanie ,mimo to dzięki:)
~ Janek Nzi, zgadza się. Cierpią Ci, którzy w końcu się dowiadują, że muszą się z kimś rozstać. Z kimś kogo być może już nigdy nie zobaczą. Dzięki też, że wierszem, miły wiersz wśród wierszy, gdy się zjawia, być może inspiracja, inną na świat wstawia.
~ Daris, mój ostatni zapis korekty w modyfikowanym pliku jest z 18:56, pierwszy zaś z 21. Pliku oddzielnym niż blog, pliku w którym zapisałam ten wiersz. Musiał, więc powstać gdzieś w tym przełomie czasowym nie pytaj, jak długo go pisałam, bo czasem to trwa chwilę, a czasem piszę od ręki, a zanim zapiszę ostateczną godzinę jeszcze moment minie:)
~ dobry-przystanek.bloog.pl, dzięki to miłe - "Twój bloog spełnia funkcje edukacyjna", ktoś jeszcze tak uważa??
 ~ Misiaczek, cieszę się :)

Harry Potter and the Goblet of Fire: Girls
~ Iris, wyprzedziłaś trochę opisywany wątek, ale fakt, coś w tym jest:)
(na razie tak na szybko, potem to poprawię, bo zalatana jestem dziś od poranka, kolejny wpis będzie koło południa, góra wieczór, i ważne jest dla mnie by każdy do niego zajrzał jeszcze dziś, więc umówmy się, że góra 17 się tu zjawi, dzięki :) )

wtorek, 29 października 2013

Vampire Diaries: Echo

Ten dzień miał być zwyczajny,
dźwięk tramwaju o poranku,
ludzie lekko odginający się w tył zanim ruszy,
tory do następnego przystanku.
I nagle echo, echo, zabrzmiało,
i nagle echo, echo, coś mu dało.
Przypomniałam sobie Ciebie,
i to, że nie ma szans odwrotu,
Decyzje, które podjęto za nas,
decyzje, na które wpływ nasz do walka,
trzeba by wziąć się za siebie,
sprawiając o tyle więcej kłopotu,
każdemu, każdemu co zajmie czas.
Przypomniałam sobie, że niektóre rodzaje walki,
nie przynoszą zwycięstwa,
a jedynie określają to ile mieliśmy w niej sił,
jak bardzo zacięty był ten, co z nią tak żył.
I nagle echo, echo, jeszcze raz zabrzmiało,
moje serce drgnęło, lecz stabilnie drgało.
Nie mieć możliwości zobaczyć Cię jeszcze raz,
wiedzieć, że głosu pewnie też nie usłyszę,
z tym lekkim drganiem dźwięku w powietrzu,
z tym lekkim drganiem, co dekorowało ciszę.
Nie mieć możliwości oprzeć znów pleców o Twój bark,
bądź Twe ramiona,
nie czuć ciepła, bezpieczeństwa, które czułam dawniej,
w Ciebie wtulona.
Jak echo, echo, które rozpływa się w końcu wśród cząsteczek,
wśród cząsteczek powietrza,
Jak echo, echo, które brzmiało, gdy Damon - ten wampireczek,
rozmawiał uśmiechnięty w pokoju z Eleną.
I czekał aż się przyzna, aż się przyzna, że za nim tęskni,
jakby to wtedy miało jakieś znaczenie,
jakby wtedy towarzyszące im otoczenie,
miało choć trochę pomóc, pomóc jego uczuciu do niej samej.
Miało sprawić, że może zmieniła zdanie,
bądź by tylko pamiętała, na długo pamiętała,
o tym uczuciu z tej chwili, gdy wstanie,
i będzie kolejny dzień swój nieopodal spędzała.
(październik 2013)
(Inspiracja: J.Walker, Echo (The Vampire Diaries Soundtrack, season 3 episode 02))
Źródło obrazków: www.gildia.pl
Damon Salvatore (Ian Somerhalder) and Elena Gilbert (Nina Dobrev)

Pop pierwsze to chciałam Wam wszystkim podziękować za docenianie tego, co piszę. Dziś ktoś właśnie zrównał mnie do niemal naturalnej rzeczy. W pewnym stopniu to rani twórcę, gdy słyszy, że jest jak inni, nie wnosi niczego od siebie. Pocieszacie, więc mnie ogromnie, gdy słyszę słowa o talencie. Miło być choć w jednej rzeczy potencjalnie dobrym :) Przechodząc jednak do wątku, powiem, że powstał od tak. Pewnie byłby zupełnie inny, ale naszło mnie na tą piosenkę. Właśnie dzisiaj, mimo, że słuchana już tyle razy. "Echo" z "Pamiętników Wampirów", które może nie świeci na tyle popularnością w radiu, co inne piosenki też pochodzące z niego, a puszczane, co jakiś czas. W pewnym sensie powiem Wam, że to zdumiewające. Każda sztuka, każdy człowiek, który ogląda Vampire Diaries jest o ten rok lub dwa do przodu z muzyką. Zauważcie, piosenki obecne teraz w radiu trzy czy nawet cztery pochodzą z Pamiętników Wampirów. Te trzy czy cztery tylko z czwartego sezonu. Pomijając inne i to, że "Hello" Martin Solveig & Dragonette  brzmiące jakiś czas temu przeczęsto w radiu,a teraz już mniej było piosenką z trzeciego sezonu Vampire Diaries. Chyba, więc każdy wielbiciel wampirów może się poczuć w pewnym sensie wyjątkowy :)

Posta można także znaleźć wpisując:

  • The Vampire Diaries 3x02
  • J. Walker

poniedziałek, 28 października 2013

Harry Potter and the Goblet of Fire: Girls

"Why do they have to travel in packs?
How are you supposed to get one on their own to ask them?
Blimey, Harry. You've slayed dragons. If you can't get a date, who can?
I think I'd take the dragon right now."
(Harry Potter and the Goblet of Fire, 2005)
(Scenariusz: Steve Kloves
Na podstawie: J.K. RowlingHarry Potter and the Goblet of Fire (book)
Napisy en: napisy.info

"Dlaczego one muszą chodzić stadami? Nie ma, jak z nią pogadać"
(Harry Potter and the Goblet of Fire Dubbing PL, 2005)

Zaczęło się od pewnej paczki, co niezgrabnie na stole wylądowała,
zaczęło się od pewnej paczki, z góry, co przed chłopcem tu stała.
Duże pudło, na co mu ono, poczty nie zamawiał, więc o co chodzi,
To rodzeństwa? Ale adresowane do niego, sprawdzi, co mu szkodzi.
Otwiera, a tam brązowe odcienie,
otwiera, a tam coś jak ubranie,
przecież nie dla niego,
Siostra zamawiałaś coś?
Rozumiem, że zimne są jesienie,
ale żeby nosić takie rzeczy, jakoś mi się nie widzi.
Nie widzieć, może się Tobie, i kto teraz się wstydzi.
O co Ci chodzi? Przecież nie dla mnie ta kiecka.
Patrzcie, dostał sukienkę, nie wiesz, że bal,
że bal jest nieodłącznym tu rytuałem od dziecka.
Nie gadaj, nie rób żartów sobie.
No cóż gadam prawdę, nie wierzysz, to wierz sobie.
Choć teraz będzie jeszcze lepsze zadanie,
najpierw lekcje tańca, potem zapraszanie.
Kogo zapraszanie? No jak to, dziewczyn.
Koleś nie załamuj mnie, proszę,
Tak, ja też lepiej te smoki znoszę.
Niż to zapraszanie, za tymi babami bieganie.
I "Dlaczego one wszystkie muszą chodzić stadami",
o wiele było by łatwiej, gdybyś byli gdzieś sami.
Wtedy zaprosić taką to pestka nie wielka,
taki tyci problem, drobiazg, mała kropelka.
(październik 2013)

Harry Potter and the Goblet of Fire (Harry Potter i Czara Ognia)

Jak, więc widać powyżej fragment o którym wspominałam wcześniej pochodzi z... samego Harry'ego Potter'a. Właśnie ten wątek przyszedł mi do głowy, gdy pisałam o Madame Audel z filmu "Chocolat"(Czekolada). Jakby nie było dość często pojawiała się ze znajomymi sobie paniami. I również wtedy widział ją m. in. Guillaume Bierot. Więc moment, gdy trzeba było znaleźć odpowiednią partnerkę na bal, a dziewczyny chodziły stadami, wydał mi się niezwykle interesujący, ale i bardzo pasujący. A mimo, że po zamku Hogwart krążyły zarówno znane uczennice, widziane podczas lat już spędzonych w szkole Magii, to zadanie znalezienia pary na bal przez Harry'ego Potterr'a (Daniel Radcliffe), wcale nie było łatwym. Mimo także, że po Hogwarcie chodziły również nowe koleżanki, które przybyły prosto z Francji na Turniej Trójmagiczny. Ron Weasley (Rupert Grint) również miał z tym zadaniem dość duży problem, a co dla niektórych było najbardziej zaskakującym, od ręki poradził sobie z nim Neville Longbottom (Matthew Lewis), który w kolejnych częściach serii książek "Harry Potter" zaczyna odgrywać coraz większą rolę.

***

~ sam-barks & ~Jagoda Gdy kobieta nie ma z kim iść na bal, mimo, że u boku stoją dwaj najbliżsi koledzy i ze zdumieniem stwierdzają przed samym balem, ze można, by ją zaprosić. Ona jest już zajęta. A oni mogli jedynie chodzić i czepiać się, że stada dziewczyn na horyzoncie, ale zaprosić nie ma której jak :)
~ dosia123, odpowiedź na Twoim blogu, a i część jej tu nadmienię, wątki z Wampirami, również te urocze na versemovie.blog.pl, czyli poprzedniej wersji tego bloga (logo po prawej), ale w przyszłości pewnie i tu się coś zjawi :)
~ Daris, no problemo jesteś na liście powiadamiającej:)
~ Aleksandra Gniazdowska, każde czary, byle w umiarze są dobre. Gdyż za czar można uznać uczucie zakochania, może też nim być dla niektórych cud, ale także i powab innej osoby. Są różne czary i różni czarodzieje, tak jak różne wiary i różne religie, ale w gruncie rzeczy jest to jedno i to samo pod różnymi postaciami :)



czwartek, 24 października 2013

Up: Old man and dreams come true

Miłość wielką i wierną być och jakże potrafi,
mimo, że nie każdemu się od razu taka trafi,
Tych dwoje się znało bardzo długi czas,
potem się pobrali i mijał im sobie wraz.
Ona pierwsza odeszła, zostawiając go ze swoim marzeniem,
i wtedy zjawił się mały kadet, na początku będąc strapieniem.
Ale,gdy domek z balonikami uleciał do góry,
a chłopiec utknął razem z nim, obok chmury,
po przygodach kilku, co im się przydarzyły,
w starszym panu trochę uczucia się zmieniły.
A mając marzenie żony do spełnienia,
działał ile tchu do jego dokończenia.
Piękną taka miłość, gdy po śmierci nadal trwa,
piękne takie uczucie, które cel jeszcze da,
by zrobić coś jeszcze, nie tylko pożegnać drugiego,
by zrobić coś jeszcze, dla ukochanej, czy ukochanego.
Lecz, gdyby chłopiec się nie zjawił,
a staruszek się nie przekonał z czasem do niego,
czy marzenie uległo, by spełnieniu?
Myślę, że to już kwestia scenarzysty, to rola jego.
(październik 2013)

Źródło obrazków: www.gildia.pl
Up (Odlot)

Powiem od razu, że nie przepadam jakoś za tym filmem. Mimo, że ma piękny przekaz, piękną treść, jakoś, gdybym miała wybierać filmy, pominęłabym pewnie czołówkę. Pytanie, więc zadacie, co on tu robi?

Co spowodowało, że postanowiłam napisać coś
właśnie o tej produkcji Disney'a i Pixar

Są aż dwa powody. Pisząc wątek, który ukazał się dopiero, co nagle przypomniał mi się ten film. Niezwykły film. Film "Odlot" (Up, 2009), na podstawie jak udało mi się znaleźć materiałów do scenariusza i historii zapisanych przez Bob'a Peterson'a i Pete' Docter'a może mi nie przypadł do gustu. Jednak podobał się bardzo jednej z bardzo bliskich mi osób. I właśnie tej osobie poświęcam ten wiersz. Pamiętam do dziś, jak kiedyś chyba w akcji wielkiej nawet złości powiedziała ta osoba dlaczego ten film jest szczególny. I powiem Wam, że według mnie ten wiersz, który napisałam bardzo nawiązuje do słów niniejszej osoby. Jednak, to tylko ta osoba może stwierdzić. Ja mogę tylko zaznaczyć, że takie zdarzenie miało miejsce. Mam nadzieję, że za taki opis sytuacji się nie obrazi, ale ja ją tak pamiętam.

Mam też dla Was niespodziankę. Jest to fragment słów z jednego filmu, który skojarzył mi się pisząc ten i poprzedni wątek. Choć chyba bardziej ten, który wspomniałam jako pierwszy. Wiersz będzie o młodszym pokoleniu, a cytat dialogowy przytaczam z głowy, by nie było tak łatwo wyszukać. Jeśli uda Wam się zgadnąć jeszcze przed weekend'em to zjawi się w pt popołudniem. Jeśli nie, to poczekam do poniedziałku. Cytat mniej więcej brzmi: "Dlaczego one muszą chodzić parami?"

Ten post znalazłeś m.in. po słowie:

  • Old man and dreams come true
  • Wiersz movies
  • Stary mężczyzna
***
Chocolat: Old pair 22.10.13

~ Jagoda, miłe słyszeć, że jestem ciekawsza niż ekonomia i prawo, choć i one nam są w życiu czasem potrzebne mimo, że, gdy się uczy niektórych rzeczy wydaje się, że to nie ma sensu.
~ aniqa11, hmm... u mnie słońce było za oknem w tym momencie, gdy czytałam Twój wpis. Także życzę takiego samego słońca, jak u mnie za oknem tamtego dnia :)
~ Crazy Mustang i Invisible, na piosenkę Demi Lovato trafiłam przypadkiem. Akurat w dobrym momencie  wpadła na moją tablicę na facebook'u. Nie chce mi się zaglądać po profilach każdego artysty, bądź filmu, który mam w sekcji lubię to. Jednak cenna jest tablica i odpowiedni moment. Docelowo słucham jej tylko czasami. Choćby tak'a piosenka z "Camp Rock". Albo nawet kilka, wtedy jej więcej słucham.
~ Wszyscy, dziękuję. Zaskakujecie mnie. Im dalsza notka, tym widzę coraz to ciekawsze odpowiedzi. To bardzo cieszy:)


wtorek, 22 października 2013

Chocolat: Old pair

"VIANNE: Would you care to buy... something special for your lady friend?
- Lady friend?
VIANNE: The lovely woman your dog was so fond of.
- Oh.
VIANNE: Her favorite is chocolate seashells.
- That's my guess.
- Oh, no. I mustn't.
- Madame Audel is in mourning for her husband.
- Oh, I’m sorry. When did he pass away?
- The war. German grenade.
- Hmm. Well, it's been fifteen years since the war, so...
- Not that war.
- Monsieur Audel was killed on January 12, 1917. It was quite a blow to Madame Audel.
- Apparently so"
(Chocolat, 2000, Miramax Films)
(Scenariusz: Zach Helm
Na podstawie: Joanne Harris, Chocolat (book)
Napisy en: napisy.info)

Chciałabym kiedyś się dowiedzieć,
czy gdybym się nie zjawiła,
gdybym nie podała mu wtedy tych czekoladek,
w ogóle byliby razem,
zauważyliby, że ta wojna już dawno minęła,
a ona przez to wolną była.
Mężowi po służbie wojskowej nie przyszło do niej wrócić,
przez co jej świat, się przewrócił, o co tu się kłócić.
On spacerując z psem, ona z koleżankami,
tyle razy się mijali, za dnia, porankami,
może też w innych porach, mijając siebie,
zerkając ukradkiem, jak ja teraz na Ciebie.
(październik 2013)
Kadr z filmu Chocolat (Czekolada)

Wstawiając tego posta myślałam, że wspomnę kilka słów na temat filmu, może obsady, czy historii, ale na początek muszę wrzucić coś jeszcze, coś mi niezwykle przypasowało. Słuchałam tej piosenki Demi Lovato dziś po raz pierwszy - Nightingale. I uznałam, że niezwykle tu pasuje, a także do wątku który pojawi się w najbliższym czasie. Czasem przychodzi taki czas, że zależy nam na rzeczach prostych. Z nimi radośni, a bez nich żyjący spokojnie lub rozdarci. Tym piękniejsze jest uczucie jest, które umie przetrwać siłę czasu, lub zjawia się, gdy myślimy, że już wszystko za nami. Jak w piosence Wojciecha Gąssowskiego, "(...)Za nami już jest. Co przed nami, przed nami...". Nie bez powodu teraz o nim wspominając, bo Demi, jako osoba młoda śpiewała na pewno w innym kontekście swoją piosenkę Nightingale.
Myślę, że po takim wstępie mogę przejść do filmu. Tym razem chciałam się skoncentrować nie na wątku młodych Juliette Binoche (Vianne Rocher) i Johnny'ego Depp'a (Roux). Mimo, że w cytacie przytoczone są jej słowa z filmu "Chocolat"(Czekolada). Nie na Carrie-Anne Moss, która po sukcesie pierwszej części filmu "Matrix"(1999) Wachowskich przed jego kontynuacjami zaszyła się w roli Caroline Claimont z wymienionego w tytule filmu. Nie gwiazdy starszego formatu, którą jest Judi Dench odgrywająca w filmie "Czekolada" rolę Armande Voizin. Kontrowersyjna jak zawsze, ale czyż z tego jej nie zna choć jedna osoba, która widziała z nią także choćby jeden ze współczesnych filmów "Nine"(2009) czy "Skyfall"(2012)? Mimo takiego ogromu ról chciała się skoncentrować na czymś prostym, niezwykle prostym. Wątku odegranym przez Leslie Caron (Madame Audel) i John'a Wood'a (Guillaume Bierot). Uczucia nie znającego wieku, które może nas spotkać nawet na późnej jesieni życia.

Ten post znalazłeś m.in. po słowie:

  • Madame Audel
  • Vianne Rocher Chocolate
  • Old pair (starsza para)
***

Czekolada: Starsza para

***

Dark Shadows: White Lady 21.10.2013
~ Crazy Mustang, tak miło jest zwiedzić zamek, a gdy coś nam się szczególnie spodoba, wyobrazić sobie na chwilę, że moglibyśmy mieć tak sami ;) Jednak nie ta epoka. Mimo, że w niektórych Państwach wszystko jest nadal możliwe:)
~ słodka idiotka, nie rozumiem celu. Jednakże, jak najbardziej możesz wejść na mojego bloga w szkole i pokazać ze dwa wiersze, jeśli nie narobisz sobie tym zamieszania na lekcji. Nauczyciele są różni... Co do udostępniania, poza linkiem bądź krótkim cytatem, wolę by jednak one pozostały na blogu. Problem z udostępnianiem czegokolwiek osobom pod pseudonimem, osobom, których nie znamy, tkwi w tym, że tak naprawdę każdy mógłby sobie kopiować pół sieci i roznosić dalej pod różnymi pseudonimami, bądź jednym pseudonimem. Przykładowo, jeśli gdziekolwiek widać, że komentarz u was na blogach umieściła perelka, to chciałam zauważyć, że ten pseudonim konta na Google + nie posiada, a jednak ostatnio znalazłam kogoś kto pod nim występuje. Więc to nazwa spod mail'a, ale konto + może mieć ktoś inny. Postąpisz, jak uznasz za stosowne :)
~ @CzarnyKapturek, jak już zdążyłam Ci napisać na blogu nastąpiła mała pomyłka, popatrzyłam nie na tą stronę, i jakoś ilość wpisów mi się w oczach skurczyła. Co do pytania: Czy "Historia Georgini- nawiązuje do jakiegoś konkretnego miejsca, czy to bardziej efekt popuszczenia wodzy fantazji?" Powiem tak, po pierwsze pisałam go dość dawno, co widać po dacie. Po drugie z tego co pamiętam to inspiracją raczej był spacer lasem okalającym jezioro. Wtedy pewnie z czworonogami, a może bez. W miarę możliwości mijamy to miejsce do dziś. Zamku tam nie ma, więc ten raczej był fantazją.
~aniqa11, ciekawe stwierdzenie. Mroczny akurat się trafił wątek:) "Mroczne cienie" mimo, że w gruncie rzeczy w filmie są jakieś fragmenty, co i uśmiechnąć się można. Teraz będzie trochę inny kontekst wierszy. 
Choćby, jak ten powyżej
~Anonimowy, szczerze myślę, że akurat w kwestii wierszy to nie czas, a chęci. Powiem, że mi się czasami zdarzało pisać w bardzo dziwnych momentach i na bardzo dziwne sposoby. Od kartek, skrawków papieru po paragony itd. Nieraz jak mnie naszło pisałam z palca na kompie. Po prostu był ten moment, człowiek czekał na coś, w sumie może nawet się nudził, więc znalazł sobie czasem zajęcie:) Grunt to wychwycić takie chwile, reszta staje się, jak drobiazg.
~Iris, widzę Cię tu od niedawna, stąd jestem winna napisać, Tobie i innym nowym czytelnikom, że to znajomi z czasem powtarzając bym publikowała nakłonili mnie nieznacznie do tego, że wiersze są na blogu, a nie gdzie indziej. Pomysł publikacji wydawał mi się na tyle na początku trudny, że za papier i druk trzeba ponieść koszty, które nie zawsze się zwracają. To, że istnieje taka forma jak publikacja w sieci niejako je ocalił. Choć również w pewnym stopniu naraził, zarówno na opinie, jeśli się trafi na ostrych krytyków. Jak i osoby, które nie widzą czasem napisu "Prawa autorskie", stąd staram się je choć podpinać pod oba Verse movie, by choć Ci co czytają, mieli ich świadomość (The Mortal Instruments City of Bones: In the garden)
~Mil@, na razie po drodze przygotowałam coś innego, jednakże przemyślę. Bo chyba nawet coś mi już przyszło do głowy. Wprawdzie to chyba komedia romantyczna, ale polemizuje z zagadkowością czasu. Ciekawe, czy ktoś zgadnie jaki film mam na myśli zanim go opublikuję? (Pytam o tytuł komedii, jakby co)
~Jagoda, Latino się zgodzę, a nasze znów duplikaty tylko zmienione. Naprawdę nie mam nic do Jakuba Wesołowskiego, ani samej Walach, ani owczarka niemieckiego, ale to Rexa uważam za prim. Nawet jak przyjdzie mi trafić teraz na powtórkowy odcinek to częściej zajrzę jednak do Wiednia.

Dark Shadows: White Lady


Georgina, naprawdę piękna i zgrabna dziewczyna.
Miała białego kompana,
lecz nie od wieczora do rana,
I nie od rana do wieczora,
choć pewnie
odpowiadałaby jej taka pora.
Miała go przez prawie 24 godziny,
jak nikogo z rodziny;
A jednak czuła się samotna,
potrzebna
jej była przyjaźń stukrotna.
Mimo wieku starszego,
nie miała nikogo takiego,
I chyba właśnie tego szukała,
gdy nocami po swym zamku wędrowała.
Bo cóż biały gołąbek mógł jej dać,
jak tylko przy niej trwać, i trwać...
Więc nie dziwcie się moi drodzy,
że pewnej ciemnej nocy;
Gdy chłopca głos usłyszała,
zarumieniła się cała.
On nie rzekł słowa,
ona głosu z siebie nie wydała;
A jednak więź między nimi jakaś zaistniała,
znalazła się druga połowa.
Już mieli razem żyć,
jedno przy drugim być,
Gdy się okazało,
że to spotkanie pierwszym
i ostatnim być miało.
Gdyż następnego dnia,
zniknęła dziewczyna;
co się zwała Georgina.
Minęło parę lat,
zmienił się świat;
On założył rodzinę,
lecz pamiętał ów dziewczynę.
A, gdy nadszedł kres jego życia,
można przyznać się bez bicia;
Jego dusza uleciała,
na wybrzeże koło zamku zawędrowała.
Zobaczyła go dziewczyna,
co się zwała Georgina;
odtąd razem wędrowali,
w wieczory zimne się przytulali.
I żyli ponad czasem,
spacerując wybrzeżem i lasem;
swoją parę znalazł też gołąbek biały,
I razem za ów parą oba latały.
(październik 2005)
Źródło obrazka: www.film.gildia.pl
Dark Shadows (Mroczne cienie, 2012)

Wiersz jest dość stary, co widać po dacie. Prowadząc jednak tego bloga nauczyłam się niektóre wątki wiązać z filmami z których nie pochodzą, a jednak do nich bardzo na swój sposób pasują. "Mroczne cienie" (Dark Shadows), bo taki jest tytuł filmu  z  Johnny'm Depp (Barnabas Collins) i Bella Heathcote (Victoria Winters / Josette duPres). Historia wierszem na tyle polemizująca z filmem, na ile w miasteczkach położonych blisko każdego zamku (nawet tych polskich zamków), tworzy się legendy, opowieści, mity. Białe Damy krążące po korytarzach, nie zawsze tak szczęśliwie żyjące, jak te, które chodzą po zamku Hogwart ukazanym w sadze filmów i książek "Harry Potter" na podstawie J. K. Rowling.

Post można znaleźć też po frazach:



***
Siła wyższa: Walka na modlitwę, modlitwa na zgodę? 19.10.13
~ Jagoda, jeśli to tak zabrzmiało to sorka, to było jak najbardziej na plus, ale komentarz na Twoim
  blogu dokładniejszy, więc przeczytaj:)
~ Ren, hmm... na pozytywnie mroczne, nie za bardzo. Raczej pozytywne, bo zaskakujące
~ Danielciax, dzięki, to miłe :) To kontynuacja, jak już pewnie przeczytałaś. Więcej jest
obecnie na: versemovie.blog.pl
~ Jagoda, brak jak brak seriali tego typu. Powiedziałabym, że raczej aż tak wciągających. Być może obecnie się robi seriale na tzw. jedno kopyto, być może co innego, ale tamte miały swój czar. Choć ja na przykład miałam wybrane i dość często, jeśli obsada składała się z konkretnych osób, to wiedziałam, że serial będzie dobry. I jak się okazywało rzeczywiście mi potem pasował. Z czasem trochę mi się pozmieniały typy, bo parę takich seriali obejrzałam pierwszy raz jako powtórki, ale to były wyjątki, albo po prostu musiałam do tych drugich dorosnąć:)
~ Ruda, ok. Moje progi są zawsze otwarte:) Więcej, jak sama prosiłaś odpowiedzi jest na Twoim blogu
~ Bartek, powiem AdSense, i myślę, że wszystko będzie jasne :)

piątek, 18 października 2013

Siła wyższa: Walka na modlitwę, modlitwa na zgodę?

Mury, mury zakonu.
Mury, mury silne, a jednak je coś trapi.
Mury, mury grube, a jednak on się gapi.
Na co tak patrzy? Na niego przecie.
No co Ty mówisz, straszno w świecie.
On naszą wiarę chce zniszczyć, wywrócić do góry,
Kto chce niszczyć? No on, siedzi, może zburzy mury.
Och, co bracia klepią. A, ile tak siedzi?
No już wystarczająco, tylko brak namiotu.
Tak, namiotu, a wokół rozbitych śledzi.
Przypatrzmy się temu, co tam się dzieje.
Idę zobaczyć, niosąc z sobą dobro i nadzieję.
Ej, bracie jakże tak, bez zabezpieczenia.
Niech ktoś Cię osłania.
Nie słucha Cię już, to nie ma znaczenia.
Patrz usiadł obok, teraz klęczeć raczy.
Najwidoczniej tak być musi,
w trakcie się skutek najpewniej zobaczy.
To myślisz, że my?
Tak, odejść możemy.
Myślę, że nic się nie stanie,
a choć teraz coś zjemy.
No, tak zgłodniałem przez to całe pilnowanie,
oby wszystko poszło dobrze,
w opiece swej miej nas sprawiedliwy Panie.
Minęło trochę czasu, znów się brat tutaj pojawia.
Posilim się to przychodzę, gwardian się nie stawia?
Gwardian się nie stawia, a i on nie lepszy siedzi.
O patrz, wstaje. Ręce sobie podają,
jak starzy dobrzy na zgodę znajomi czy sąsiedzi.
A jakże tak gwardianie? I co, że tutaj tak siedział?
Patrz, uśmiechnął się, minął nas i nic nie powiedział...
(październik 2013)*


W sumie to dzisiejszy dzień miał być prosty, raczej nie przewidywałam niespodzianek. A tu już o poranku ktoś powiedział, że dziś ma swoje święto podobno jeden z najznamienitszych malarzy, którym niewątpliwe był święty Łukasz. Ciekawostka w sumie, bo nawet nie wiedziałam, że był malarzem. Nawet nie kojarzę żadnego Łukasza, który wbił, by mi się w pamięć, jako ponad czasowy artysta w tej dziedzinie. Jakby się zastanowić to przyszedł mi do głowy George Lucas, ale to przecież nie malarz, chyba, że chodzi o malowanie nie tylko pędzlem, ale też na przykład wyobraźnią. I chyba, że bierzemy pod uwagę nazwisko za imię. A, żeby stworzyć sagę filmów takich, jak "Gwiezdne wojny" musiał niewątpliwie mieć w głowie taki pędzel, którym kreował obrazy w swojej wyobraźni. Przechodząc jednak do wiersza, wiecie co mi przyszło zaraz do głowy na tą wzmiankę o św. Łukaszu ? Przypomniał mi się taki w miarę nowoczesny serial z TVP, jak "Siła wyższa". A konkretnie jeden wątek. Czemu, akurat w tym momencie? Cóż, inspiracje pojawiają się czasem z czasem, jakkolwiek to brzmi. Ale scena z Piotrem Fronczewskim (Gwardian Jan) i Krzysztofem Draczem (Tashi Ga) pojawiła się w myślach od tak. I nie ważne, że w tym serialu grała urocza Anna Dereszowska (Dorota, siostra Bazylii), która później udzieliła głosu do filmu z muzyką Chopina; nie ważne, że była tam Katarzyna Żak (Siostra Bazylia) grająca jej siostrę. A, którą pamiętałam z wielu innych roli. Stąd czytajcie, i robicie co chcecie :)

* wiersz pisałam z pamięci, jak pamiętam serial, a, że był dawno, to jak się coś nie zgadza, a ktoś ostatnio oglądał, to możenie coś sprostować: )

Jak mogłeś znalazłeś tego posta ?

  • Tashi Ga


***
W odpowiedzi na komentarze czytelników 19.10.2013:
~ Maria Antonina, dziękuję za komentarz w poprzednim poście. No cóż, może podobna grafika, może coś innego. W wolnej chwili wstawię nowy komentarz:)
~ Wszyscy, Dzięki serdeczne za komentarze. Cieszące, że w przy tym wątku pojawiło się już Was tak wiele :)

czwartek, 17 października 2013

Romeo i Julia: Zimno mi

Zimno mi,
gdzie ciepło znów podziało się?
zimno mi,
wschodni wiatr nie grzeje mnie.
Zimno mi...
gdzie radość i szczęście przepadło?
Czyżby w ciemność się skryło?
Czuć chłód, tylko chłód
i nic więcej...
(grudzień 2005)

Juliet’s Balcony (Balkon Julii) - obrazek stąd

Są takie chwile, które się pamięta. Są takie wiersze, które jestem w stanie określić skąd pochodzą mimo czasu. Nie byłam specjalną amatorką musicalu "Romeo i Julia" wykreowanego przez teatr nowoczesny, którym niewątpliwie można nazwać teatr Studio Buffo. Przynajmniej na tamten okres czasu, nie wiem teraz, dawno nie byłam w nim na żadnym spektaklu. Nie pasjonowała mnie Natasza Urbańska, która chyba wtedy zaczęła robić większą karierę. Janusza Józefowicza kojarzyłam ze starym musical'em "Metro" z którego piosenki miałam na płycie. Płyta zaś dostała mi się, bo była jakimś dodatkiem do którejś z ówczesnych gazet. Musical "Romeo i Julia" na podstawie dzieła William'a Shakespeare, jeśli dobrze mówię to obejrzałam w telewizorze stojącym na komodzie może z raz. Muzyka zaś krążyła po domu, mimo, że to akurat nie ja jej słuchałam. Tak po wysłuchaniu piosenki "Boję się" już nie wiem, czy od filmu bardziej czy od tej muzyki, co leciała czasem w głośnikach powstało "Zimno mi". Kolejnym utworem, który nie zwykle mi się ogólnie rzecz biorąc w musicalach polskich podobał było "Dla Sary" w wykonaniu Jakuba Molędy w "Tańcu wampirów" Romana Polańskiego, ale to już zupełnie inna historia...

***
W odpowiedzi na komentarze czytelników:
Tak zabrałam ze sobą nagłówek, uważałam, że kontynuacja powinna zachować nie tylko forma poprzedniego bloga, ale też jego barwy - w tym logo. W końcu to kontynuacja.
*
Co do melodyjnych wierszy chciałam zauważyć, że wielką rolę w filmach odgrywa nie tylko obraz, ale też muzyka. Czasami cichsze tony zamiast głośnych potrafią całkowicie odmienić to, jak odbieramy całość. Stąd też i wiersze potrafią być melodyjne, gdy prowadzi je ten czy inny dźwięk.
*
Dziękuję wszystkim serdecznie za komentarze :)

środa, 16 października 2013

Holiday: Leaf

Żadnych pytań,
tylko liść jesienny unoszący się na wietrze,
Żadnych odpowiedzi,
tylko przepełnione życiem powietrze.
Unoszący się w górę kolorowy liść,
raz w prawo, raz lekko w lewo,
jakby chciał płynąć w powietrzu,
zgodnie z wiatrem w parze iść.
Żółty kolor w słońcu się mieni,
czerwień,
otrzymawszy pewnie od darów ziemi;
zieleń to młodości,
w głębi serca pozostałości;
Pomarańcz mówi o dorosłości,
a brąz pamięta,
o przyszłej późnej starości.
Żadnych pytań,
ale w gruncie rzeczy 
przecież coś się dzieje,
Żadnych odpowiedzi,
jednak wiatr nadal wieje.
(październik 2012)
Leaf (liść, liście ) - obrazek stąd

Jeśli mnie pamięć wstecz nie myli, to inspiracją do tego wiersza był wątek z III części filmu "Harry Potter", czyli "Harry Potter i więzień Azkabanu" (2004). 
Potem skojarzyłam, że to co unosiło się w filmie na wietrze to nie był liść, a zupełnie coś innego. Utwór jednak został, a pasuje pewnie do rożnych wątków. Choćby "Holiday" (2006) z Kate Winslet i Jack'iem Black, gdzie liści wokół wiele, a scena urocza.

Tego posta znajdziesz również po wpisaniu:
Jack Black movies

poniedziałek, 14 października 2013

The Mortal Instruments City of Bones: In the garden

Czy słuchając muzyki czułeś kiedyś, jak Twoje serce bije ?
Jak jego rytm, współgra z poszczególnymi taktami ?
Dźwięki, te same po których usłyszeniu zasycha Ci w gardle,
te same, które słyszysz na co dzień, a jednak tak odmienne,
Gdyż w każdym życiu tak inna historia, gdzieś się kryje,
mimo, że jest ono tak do drugiego podobne czasami.
Czy stojąc obok czułeś kiedyś, jak Twoje serce bije ?
Jak jego rytm, współgra z drugim tętniącym nieopodal ?
Dźwięki, te same po których masz ciarki na przedramieniu,
te same, które kojarzą się z chłodem, może lękiem,
a to uczucie, które gdzieś głęboko w Tobie w środku żyje,
jest niczym delikatny puch, ciepły, taki polarowy szal.
Czy patrząc na zieleń czułeś kiedyś, jak Twoje serce bije ?
Jak jego rytm, współgra z panującą dookoła ciszą ?
Dźwięki, te same które słyszałeś będąc jeszcze w łonie matki,
te same, które bicie jej serca pozwalało Ci słyszeć,
dzięki narządowi słuchu, którym posługujesz się do dziś,
a nie wszyscy mogą przecież się pochwalić, że słyszą,
stąd przydaje się wzrok, smak i węch, by poznać czym są kwiatki.
Po ich kolorze, po ich dotyku, po zapachu,
przynosząc różne obrazy,
zarówno, te dobre, jak i z odrobiną strachu.
Po ich smaku, jeśli jadalną jest roślina,
tak też poczuje się zakochana dziewczyna.
(październik 2013)
Kadr z filmu The Mortal Instruments: City of Bones
(Dary Anioła: Miasto kości, 2013)

Pierwszy wpis jest bardzo ważny, mówi się dość często. Versemovie - Wiersze filmowe pojawia się w nowej odsłonie, jednak jest kontynuacją tego, co było. Mam nadzieję, że stałym czytelnikom się spodoba, a i zachęci nowych. Inspiracją do tego wiersza stał się track 17 p.t "Midnight In The Garden" ze ścieżki dźwiękowej do "The Mortal Instruments: City of Bones" (Dary Anioła: Miasto kości), skomponowanej przez Atli Örvarsson'a.

Jakich słów m.in. dotyczy ten post?
  • versemovie
  • wiersze filmowe
  • Jamie Campbell Bower movies