wtorek, 18 stycznia 2022

Marsz Entów, czyli Zaufanie Bogu!

Przyroda miała być podwładną człowiekowi,
człowiek niegodnym okazuje się czasami jej niszczycielem,
wtedy można liczyć już tylko na Marsz Entów,
czyli Zaufanie Bogu, gdy człowiek okazał się nieprzyjacielem.
Przyjaciele z Ziemi i Wody, Przyjaciele z Ognia i Wiatru powstali;
Bracia Mniejsi, którzy nie jesteście przecież tacy znów tylko mali.
Kiedy człowiek wilkiem człowiekowi, Marsz Entów się zaczyna;
przyroda równa mury z ziemią, gdy większy wiatr, gdzieś hula.
Kiedy człowiek wodę zanieczyszcza, z której sam jest stworzony;
ona do niego wróci. W końcu w 80%-tach człowiek z niej złożony.
Kiedy potrzeba to i Wiatr, i Ogień uderzą z pomocą;
a jeśli i to nie będzie skutecznym drogowskazem,
Drzewa zaczną wychodzić z Ziemi, pod jednego drzewa rozkazem;
Zwierzęta zaczną się odzywać i mówić, że też mają pragnienia
lub także mają dość tego wszystkiego złego;
Przyroda mogła odpocząć w pandemii, ale w powrocie ludzi do codzienności nie widzi dziś nic pozytywnego.
Jeśli nie opamięta się człowiek, w sercu swym nie nauczy się pokory;
przyroda i żywioły oddadzą mu w końcu, to co matują ładne kolory.
Jeśli pod kolorem zła człowieka maska, nie ma dzielenia z bliźnim,
nie ma szacunku, miłości i pojednania;
To jakże człowieku chcesz dostąpić od drugiego człowieka,
bo Ci się należy - uczucia umiłowania.
Kiedy jest Miłość daje owoce, gdy jeszcze nikt się jej nie spodziewa;
Kiedy jest Miłość cierpliwość i łaskawość jej zawsze towarzyszy;
Kiedy jest Miłość Woda Życia z Dzbana się Wręcz Wartko Przelewa;
Kiedy jest Miłość nawet, gdy Serca Milczą Jedno Drugie Słyszy.
Przyroda miała być podwładną człowiekowi,
lecz, gdy przychodzi właściwa Ludzi Nadziei pora,
Czasami trzeba postawić tylko na Marsz Entów,
Zaufanie Bogu, niweczące dzielącego Was potwora.

styczeń 2022

Przebudziłam się po śnie o adoratorze, moim mężczyźnie i spojrzawszy na telefon zobaczyłam 4:04.

Śnił mi się, ale dla mnie i dla siebie pozostawiam treść snu; w którym to on musiał... udzielić prostej, a jakże można powiedzieć prostej odpowiedzi. Przyznać coś w co... nie mógł uwierzyć podczas snu, i w sumie kwestia ta padła też, gdzieś w trakcie naszej relacji.

Uświadomiłam sobie coś jeszcze...

Podczas wizyty duszpasterskiej ksiądz powiedział o Tolkienie, że był wierzący; a ja czytałam WP w sumie ze 4 razy. Moja krewna zawsze lubiła Harry Potter'a, do którego zajrzałam tylko po razie. I tak docieramy do tego, co pomyślałam po przebudzeniu. Jest jeszcze trzecia bajka. C.S.Lewis, którego nigdy nie czytałam, a jedynie oglądałam na filmach z serii Opowieści z Narnii

Jeśli ktoś by prześledził analizowane przeze mnie wątki zauważył by, że C.S.Lewis tam jest; choć jest go dość mało. Władcy Pierścieni, a raczej Władca Pierścieni pojawia się wśród wierszy; co jakiś czas, a Harry Potter niemal, co... nie wiem, jak częste posty (czyli bardzo często).

Opowieści z Narni, a konkretnie Podróż Wędrowca do Świtu mówi, o tym m.in; jak Łucja mimo, że to ona wszystkich wprowadziła do Narni chciała być, jak Łucja.

To zdumiewające, ale po pierwsze TV w weekend puszczała właśnie ten film. A krewny go oglądał... Tym samym przypomniałam sobie; jak bardzo często ja sama walczyłam z tym, że krewna jest zawsze lepsza, zawsze wszystko wie, zawsze koło niej tłum a moje towarzystwo przy tym jakie ma ona to Sahara etc. 

Z czasem zaczęłam zauważać, że co mi po dobrych ocenach; jak byłam wtedy złośliwa dla znajomych
Gdy miałam te słabsze byłam mniej złośliwa, a równie dużo musiałam się uczyć (nie oznacza to, że nie należy się uczyć; tylko nie przykładać wagi do ocen). 
Zauważałam, że to, że ja czasami czegoś nie umiem to sprawie, że można pomagać innym ( to pozwala nie być przemądrzałym, choć niektórzy i tak powiedzą, że się za dużo wie [ale tylko w danej dziedzinie, każdy kto myśli, że wie wszystko w gruncie rzeczy NIC NIE WIE ]). Nie wiedząc i nie widząc (to zauważył Ksiądz, że jest Tolkien; że jest wierzący, a ja przecież przewertowałam najprawdopodobniej biografię w latach niepełnoletności, bo bardzo mocno mnie interesował. I wracałam do Tolkien'a za ekranizacji jego dzieł, jak i samej biografii - i to mi nie utkwiło w pamięci).

Nie wiedząc i nie widząc wszystkiego człowiek jest w stanie pomagać innym.

Pomaga, bo tak jak sam nie zna się na innych kwestiach widzi; jak bardzo niewiedzę w innej kwestii może mieć inny człowiek. Tym bardziej obcokrajowcy zawsze mieli u mnie pomoc, bo jak ja nigdy dobrze nie nauczyłam się tak języka obcego, aby poza maturą w nim rozmawiać to... tak oni czasami nie rozumieją prostego napisanego po polsku tekstu, czy tego co zadał prowadzący i trzeba im wyjaśnić. Niemniej ważni są rolnicy, prości ludzie (murarze, śmieciarze, mechanicy, etc.), jak i Ci z wiedzą co w wiedzy zaczęli błądzić (jak czasami lekarze, policjanci, ochroniarze etc.).

Błądzić, jak każdy może pobłądzić, jeśli nie trzyma się jakichś granic!

A w obliczu samodzielnego stanięcia przy przestrzeganiu reguł sam musi zdecydować, czy POZOSTAĆ CZŁOWIEKIEM i poddać się regule, czy obnosić się wyżej i popaść tak wysoko w wiedzy, władzy, majętności, że nikogo niczym starożytny Midas lub Gollum Tolkienowski do siebie nie dopuści. Będzie tonął, ale się nie opamięta. Choć czasem tyle Światła Prawdy wokół człowieka, ale patrzy często na to; co tylko piękne, bogate, modne lub pod nosem. Nie na tradycje i wartości sprawdzone przez przodków. I mówi o tym nawet taki modny autor STAR WARS, George Lucas: "Bóg jest Jeden, a każda wiara patrzy na niego z innej strony"(zobacz tutaj).
Ale, ilu zauważyło ten cytat w całej toni Mody Sagi Gwiezdnych Wojen? We Wszechświecie Wiedzy i Możliwości?

ZAUFANIE BOGU, CZYLI MARSZ ENTÓW

Nie jestem ideałem i wiem, że mam wady i zalety. Staram się nad nimi pracować podobnie, jak Mój Mężczyzna jest świadom siebie i pracuje nad sobą. 
Ks. Pawlukiewicz mówił, że jak "chłopiec nie jest z dziewczyną, bo wie; że w danym momencie mógłby ją skrzywdzić to trzeba na niego czekać, bo ze świecą takiego szukać"(te słowa kazania też można znaleźć na YouTubie). Czekałam jeszcze zanim znalazłam te słowa. Czekałam zanim zobaczyłam film Czas Próby (zobacz tu), gdzie kobieta doczekuje "rozwiązania" - Owocu nie miłości w postaci Nowego Życia, jak dziecko. Ale Owocu cierpliwości w postaci powrotu ukochanego ze służby - Miłości do Drugiego Człowieka :)

A patrząc na Narnię i wspominając, co usłyszałam w weekend; gdy krewny oglądał Narnia Podróż Wędrowca do Świtu Mój Mężczyzna też przeżywa swoją próbę niczym w filmie Czas Próby. W Narni bowiem padały słowa, czy książę Narni powinien odejść z tego świata, jak jego ojciec. Nie. Powinien zostać, aby pokazać innym czego on go nauczył. Tym samym stwierdzając to książę Narni pyta się Aslana, czy zdoła być dobrym władcą; a Aslan odpowiada, że Już Nim Jest

Wiecie, co mi to przypomina? Uzdrowienia Jezusa: "Idź Twoja Wiara Cię Uzdrowiła" (Łk 17, 11-19).

ZAUFANIE BOGU to poddanie się temu, co może zdziałać Bóg; gdy my... śpimy. Tak, kiedyś słyszałam stwierdzenie, że Bóg ma możliwość działać szczególnie, gdy śpimy; bo jak to wie choćby każdy rodzic lub opiekunka, dziecko najmniej rozrabia; gdy śpi. Po prostu nie trzeba mieć oczu z tyłu głowy by było bezpieczne, szczególnie; gdy jest małe.

Pandemię w Indiach uznano za karę Boga, a może właśnie tak jest. Potopu nie będzie, więc Siła Wyższa robi selekcję. Śmierć nie wybiera młody, czy stary. Przed Bogiem jesteśmy równi.

Po co, więc ten cały Lewis, Tolkien i Harry Potter?

Jak wspomniałam Łucja miała problem z porównywaniem, ja miałam; ale w każdej kwestii, gdzie mogłam to starałam się go usunąć. W momencie, gdy jako lubiąca puzzle pierwszy raz zobaczyłam przy nich krewną poczułam ból. "Że jeszcze to mi zabierze? Przecież ma już tyle, a ja przy niej tak mało". Zawsze się denerwowała, jak rozmawiałam z jakąś jej znajomą, bo akurat obie ją znałyśmy. Jakbym miała  ją jej zabrać, a zawsze wiedziałam, że to jej znajoma i to jakaś dziwna sytuacja. Podobnie zdawać by się mogło raz przeczytany Harry Potter, jakby trafił do mnie w podświadomości. Przecież czytałam go tak mało, a Tolkiena tak wiele. I pamiętam z Harry Potter'a tak wiele, a raczej widzę w nim tak wiele wartości. Gdy krewna w mojej Władcy Pierścieni przytuliła się do czegoś, o co w każdej innej książce podejrzewałabym ją najmniej. Przecież ona takich rzeczy nie lubi, a wręcz mam wrażenie nie tyle wyśmiewa; co krytykuje - Aragorn.

Mężczyzna, którego noszę w sercu jest niczym Aragorn dla mnie. 

Mój Aragorn ma na tablicy Facebooka Lwa z Opowieści z Narnii. Krewna dostała ostatnio na prezent ode mnie z Harrym Potter'em. I jeszcze wizyta duszpasterska skłania się ku Tolkienowi, a we śnie po niej jest Mój Mężczyzna. Tym samym Harry Potter wrócił do niej, a do mnie... mam nadzieję Obieżyświat Wróci :)

Matko. Pisząc to uświadomiłam też sobie, że Mój Mężczyzna też nosi na szyi coś ode mnie - medalik (a Arwen dała naszyjnik Aragorn'owi), zresztą taki sam; jak już pokazał, że nosi.

ZAUFANIE BOGU. Zaufanie Znakom, jakie pokazuje Nam życie i o którym przeczytacie w komentarzach do ostatnich kilku wierszy, bo pozwoliłam sobie na trochę komentarzy autobiograficznych pod kątem tego, co mnie ukształtowało. Być może pomoże to wielu innym.

GDY NIC NIE JEST JASNE ODDAJMY WŁADZĘ W RĘCE BOGA, W RĘCE NATURY; KTÓRĄ ON TAK URUCHOMI, ABY DOBRE SŁOWO STAŁO SIĘ CIAŁEM...

I taki drobiazg, który przyszedł mi do głowy podczas pisania... Czyż to nie o Papieżu Janie Pawle II powstały biografie pod tytułem: "KAROL. CZŁOWIEK, KTÓRY ZOSTAŁ PAPIEŻEM (2005) i KAROL. PAPIEŻ, KTÓRY ZOSTAŁ CZŁWIEKIEM (2006)? Jak to powiedziała pewna znana mi prosta kobieta: "Mądry na Papieża Słowa Niedobrego Nie Powie". Może warto, więc zacząć od siebie.

A, że były Papież  Jan Paweł II użył też słów: "Kobiecość objawia się przy męskości, a męskość przy kobiecości" TO JA MU WIERZĘ! MI TO WYSTARCZY! (zobacz)


NA TYLU MĘCZYZN W CAŁYM ŻYCIU, CO SPOTKAŁAM; a będąc praktycznie cały czas w ich tłumie, a nie dziewcząt i kobiet; jakie spotykałam szczególnie przez ostatnich ok 15 lat sporadyki. TEN JEDYNY WYBUDZIŁ WE MNIE KOBIETĘ, JAKIEJ WCZEŚNIEJ NIE BYŁO :)

RÓWNOWAGA = PEŁNIA = UMIARKOWANIE W JEDZENIU I PICIU
JEDZ, MÓDL SIĘ I... KOCHAJ!


poniedziałek, 10 stycznia 2022

Miłość dawać i brać trzeba umieć!

Miłość dawać i brać trzeba umieć!
A kto dawać się nie nauczył ten i brać nie będzie umiał.
Miłość dawać i brać trzeba umieć!
A kto nie umiał się nauczyć tylko biorąc ją na wiarę,
to i nadziei na miłość większej mieć nie może.
Bo ścieżki życia bywa, że są w różnym kolorze.
Kiedy mało miłości zauważysz, to i większą uniesiesz;
kiedy zaś Miłości Stwórcy do Ciebie, czy Świata nie widzisz;
jak możesz mówić, że taką potężną w parze podniesiesz?
Tak wielki masz egoizm w sobie? Czego się tak wstydzisz?
Czyż mógł ktoś mądrzej wymyśleć całe ludzi zapoznanie,
jeśli nie dorastanie do siebie poprzez wzajemne kochanie?
Oparte na cierpliwości, kiedy kogoś nie ma;
a trzeba umieć dawać wtedy i brać. 
Oparte na łaskawości, kiedy ktoś choruje,
umieć, więc w spokoju także stać.
Oparte na wielu czynach, słowach i odczuciach bez liku,
których różnorodność obfita niczym na w jadalni stoliku.
A, co para to inne potrawy wybiera z przyjemnością;
bo każdy lubi co innego i dzieli się inaczej radością.
Radością, w której bywa; że na początku poznania,
jedynie rozmowa, dotyk dłoni, przytulenie;
To już największa radość z całej Sztuki Kochania.

styczeń 2022

Od lat stykałam się z jedną rzeczą, a praktycznie od urodzenia. Wiele rzeczy słowem nie pokrywało się czynem, albo czyn był taki; że za chwilę dyskwalifikował coś co było powiedziane. Wiele takich sytuacji, kiedy ktoś zamiast bronić jeszcze dziecku w szkole; jako nauczyciel lub inne dziecko szkodzi sprawia iż człowiek uczy się zachowań, jakie nie powinny padać.

Jeśli z góry widać, że jest coś złe to unikamy tego; a wręcz sam nasz organizm to odrzuci. Ale tylko, gdy idziemy w zgodzie ze sobą i Bogiem w parze. Bywa, jednak, że odciśnie się gdzieś piętno takich zachowań i w sytuacjach podobnych będziemy oczekiwali podobnych reakcji. A, gdy ich nie ma? Człowiek będzie się trochę czuł dziwnie.

Przypadek pierwszy. Wielu ludzi z pewnej grupy od lat nazywało mnie egoistką, a każdy kogo znałam obcego mówił, że nie me większej altruistki. Mężczyzna, który bardzo mocno zagościł w moim sercu powiedział mi kiedyś jakoś tak; że 

"Jeśli ktoś uważa, że coś ze mną nie tak; to z nim samym tak jest".

To stwierdzenie o tyle mi pomogło, bo jeszcze bardziej zaczęłam zauważać to; co widziałam wcześniej. Nie tylko egoizm, który najprawdopodobniej powstał; dlatego, że kimś potrafiłam się nie zająć lub dla kogoś czegoś nie zrobić na własne życzenie (konkretnie ktoś był tak np. zapatrzony w seriale, że mojego życia nie zauważał lub gdy chciałam porozmawiać serial był ważniejszy). 

Czy taka sytuacja, gdy od współnajmujących na studiach obcych dziewczyn sama się nauczyłam; że jak kogoś nie ma o 22:00 to normalne, że wysyłamy sobie sms lub dzwonimy; czy ktoś cały lub czy ktoś wraca. Normalne, bo ja nauczyłam się tego w domu. W przypadku, gdy mieszkałam z krewnymi; a już nie obcymi. Jedno potrafiło powiadamiać o późnym powrocie, a drugie... no cóż nauczyłam się, że najlepiej sprawdzać; czy nad ranem tej osoby nie ma, bo kontaktu na późny wieczór było zero. Żadnego sms, a w komórce bełkot lub nieodebrana. Tak po latach ta krewna stresowała się, jak jej brat nie wracał i nie powiadamiał; że go jeszcze nie ma. A ja tylko przypomniałam, jak to sama robiła akcje za młodych lat. Tym samym egoizm do człowieka w niektórych sytuacjach nie pojawił się sam.

Po drugie takich sytuacji było multum. A, więc i to; że np. dużo mówię, a nikt poza w sumie jedną znajomą mam wrażenie nie zauważył; że w okresie, kiedy dużo mówię najpewniej długo z kimś nie rozmawiałam.

A potem bywa, że akumulatory są naładowane na kilka dni. Z czasem nauczyłam się je regulować, aby były znośne nawet; gdy długo z kimś nie rozmawiałam. Choć... jeden z Piotrów (o których gdzieś tam w postach mowa) powiedział mi kiedyś, że:

"Jeśli nie mam z kim rozmawiać, to widocznie nie spotkałam jeszcze takich osób".

Kiedyś też obcy mężczyzna, który jechał tym samym autobusem; co ja i dość głośno rozmawiał przez telefon porozmawiał potem ze mną, a w trakcie rozmowy zapytał; "czy może nie jestem psychologiem". Widocznie to, co powiedziałam było na tyle pomocne i mądre, co dla obcego człowieka mijanego w parku - komentarz TUTAJ

Po trzecie w wśród tych multum sytuacji m.in. też wielu mówiło mi, że jestem smutas, maruda; a nie dawano rozłożyć skrzydeł. Nie dawano wykorzystywać możliwości, a potem się dziwić; że człowiek marudził, jak każdy pomysł był ze słowami: "No po co to robisz", "I tak się nie uda", "Jak taki osiołek z Kubusia Puchatka i tak się nie uda", "No pewnie jeszcze sobie popłacz", "No pewnie płacz" itd. Podczas, gdy osoby nieznajome z którymi nawet spędzałam sporo czasu w pracy lub poza nią zauważały, że nie ma bardziej optymistycznego, czy pozytywnie zakręconego człowieka. Jakoś tak.

Tak zrozumiałam, czyli po czwarte. Że, aby dawać trzeba umieć brać; a żeby brać trzeba umieć dawać. Mój mężczyzna (pozwolę sobie na poufałość, choć nie jesteśmy po słowie), mój numerologiczny 4., kiedy opisał miłość powiedział; że: 

"Miłość powinna być oparta na tym, aby Dawać i Brać". 

Tymi słowami domknął wszystko. Jeśli ktoś nie umiał wracać do domu na czas i nie powiadamiał, lub sam interesował się serialami zamiast rozmową z osobą, jaka aktualnie chce porozmawiać; to nic dziwnego, że po czasie ta osoba też czasem nie miała czasu. Tak nauczyła się brać kontakt z tą konkretną osobą, jak serial nie przychodź (choć znam przypadki znajomych dla których normalne jest, że przychodzi do nich jakiś znajomy bierze z lodówki coś do picia, o ile sam sobie nie przyniesie; włącza sobie u nich telewizor i uważają: "On taki jest" - ja się zastanawiam, czy przyszedł do nich; czy na darmową telewizję, bo widziałam to nie raz. Ale, co kto woli; jakbym miała takiego znajomego to zaczęłabym od tego, aby choć opowiedział dwa zdania jak minął dzień. Choćby to było przejście z mieszkania do mieszkania. W końcu kogoś na drodze spotkał, nawet jeśli to był obcy człowiek, czy zwierzę). Jak ktoś sam był smutny ciągle i każda rzecz zamiast kogoś rozśmieszać i dawać dobrego kopa zasmucała i jeszcze wprawiała we wściekłość lub był ktoś jeszcze na coś zły; to do tej konkretnej osoby przestało się chodzić z jakimkolwiek pomysłem, a chodziło się do innych. Ewentualnie, jak nikt czegoś nie chciał robiło się egoistycznie dla siebie.

Tak na przykład powstały też wiersze na początku. Niby dla kogoś, a dla nikogo. Na studiach ktoś mi wyrzucił, że powinnam iść na humanistykę i zdziwiony był; że miałam oceny, jakie miałam i że nie poszłam. No cóż... nauczyciele też trafiają się tacy, co zabiją w Nas to, co umiemy. Jeśli umiemy.
Ale to do szuflady, jeśli znajdziecie gdzieś starsze wiersze na Versemovie jest właśnie tym najpewniej "do szuflady", co uznałam; że mogę publikować, jako blog. A, że na tym nie zarabiam to może i czasem lepiej. Mówi się, że Dobro Wraca; więc jeśli wiersze komuś pomagają to najpewniej i do mnie to wraca w jakiejś nieoczekiwanej postaci. Być może duchowej etc.


Tak też dochodzimy do końca posta. Mój numerologiczny cztery tym swoim stwierdzeniem o Miłości uruchomił coś dla mnie bardzo ważnego. Nie tylko znacznie mocniej zauważyłam to co wiedziałam, że cześć ludzi; co wykazuje mi braki sami na to zapracowali. Ale, gdy nie miałam akurat z moim mężczyzną kontaktu doszło do wykazania mi niby braków, które niby uniżają to; jak się w danym momencie zachowywałam. Braków, które wynikały z tego; że jak ktoś nas czegoś tak nauczył to się robiło, jak nas nauczono; a nie inaczej. I czasami braków, w których ktoś błędnie nie widział wartości. Jak ktoś ma pomalować płot na niebiesko; bo ktoś go poprosił na niebiesko to nie maluje na zielono. Chyba, że jest to jego własność i może sobie od tak sam decydować o kolorze. I tak powstał wiersz Brak brakowi nierówny, czyli o braku braku. Mocy, Sile.

Tak koniec stał się początkiem, a ja cierpliwie czekam; aż właściciel słów wróci...

I chyba tylko, dlatego; że jest wiele rzeczy, na które równie długo musiałam czekać. Mówi się Nadzieja umiera Ostatnia, a kluczem do Nadziei jest wg. mnie Ciekawość Dziecka, Choć Ziarenka Potwierdzeń, Kreacja, Wiara w Boga i Wyobraźnia. Choć po szczerości, nie chciałabym usłyszeć TO WYSTARCZY (patrz wiersz - TUTAJ). Choć wiem, że to lekka próżność; ale chciałabym słyszeć, że to nawet WIĘCEJ NIŻ WYSTARCZY i czerpać z tego obustronną radość przez całe życie...

poniedziałek, 3 stycznia 2022

Jeśli mam za co dziękować, to za zwykłe dziś!

Choć na dworze deszczowa zima,
choć sztorm w niejednym regionie;
Jeśli nie śnieżny, to konfliktami przepełniony,
Jeśli mam za co dziękować, to za zwykłe dziś!
Napotkana w autobusie modląca się kobieta,
I ta wkładająca coś w moje dłonie;
co za pewnym okienkiem tylko jej dozwolony,
kontakt z drugim człowiekiem. Zwykły dzień.
Tak zwykły, a niezwykły; choć tak prosty,
a jednocześnie tyle nowości w nim było;
Jak ten motyl, co się przeradza z kokonu,
Jedno i to samo stworzenie,
teraz w nowym ciele będzie sobie żyło.
Ziemia tak pragnie odpoczynku,
otulenia się ciepłem każdego człowieka;
Taką dobrą ręką, a prostą;
jak ta dłoń malutka dziecka na nie czeka.
Dotyk trawy, która muska ręce wiosną;
dotknięcie zbóż, z których chleb się potem wypieka,
zasmakowanie samego pieczywa czując,
jak dotyka podniebienia i w ustach się rozpływa.
Dotyk trawy, która daje takie poczucie bezpieczeństwa;
gdy otulać może Nas zimą, jak to robiła wiosną;
Woda ciepła, wiatrem ogrzewana, jakby żywa.
Jeśli mam za co dziękować, to za zwykłe dziś!
Dziś, którego być może nie zachować na długo tak w pamięci,
dziś, którego być może nie muszę zapamiętywać,
dziś, które po prostu jest kolejnym dniem;
choć mógłby być w nim skarb, który do życia bardziej zachęci.
Ale dziękuję Dziś za Dziś, bo niektórzy i tego Dziś nie mają,
niech im Błogosławi, niech w spokoju na górze odpoczywają.

styczeń 2022


Andrea Bocelli, Ariana Grande - E Più Ti Penso tak w tle leciała, gdy pisano ten wiersz. Cokolwiek te słowa z piosenki oznaczają, bo nie znam tego języka :)