Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyroda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyroda. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 lutego 2014

Le peuple de l'herbe: Butterflies

Jak polne kwiaty na łące,
jak kicające po lesie zające;
tak barwne są motyle.
Jedne są białe, inne brązowe;
lecz najpiękniejsze są kolorowe.
Te co w bajkach się pojawiają
i uroku im dodają.
Te co na łące mieszkają
i pyłek z kwiatów zjadają.
Te co dopiero się wylęgają
i te co długo po niebie latają.
Te w kropki i kropeczki,
te w paski i paseczki.
Żółte i zielone,
błękitne i czerwone.
(2003/2004 ?)

Kadr z filmu Le peuple de l'herbe (Mikrokosmos, 1996)

Wiersz, który daty nie posiada, jak poprzedni o przyrodzie. Znalazłam w pobliżu niego inny wiersz z datą 2003, stąd możliwe, że powstał mniej więcej w tym samym czasie albo później. Tytuł motyle nadałam mu jeszcze w zeszycie, z którego go przepisywałam. Wiersz skojarzył mi się Mikrokosmos (Microcosmos: Le peuple de l'herbe, 1996) i mimo, że niedawno było dopasowanie również do tego filmu, postanowiłam je zrobić jeszcze raz. W dodatku, jak od ostatniego postu o przyrodzie słońca przy dużo nie było. Dziś też zaczyna o tej porze, jakby się przedzierać i pewnie w dzień przygrzeje mocniej. A motyle? No cóż... niedługo je zobaczymy, krok po kroku zbliża się przecież wiosna...
Posty powiązane: Wiosna
Post można znaleźć także po wpisaniu: przyroda film, Le peuple de l'herbe

wtorek, 18 lutego 2014

Microcosmos and Makrokosmos: Spring

Wszystko budzi się do życia,
a zwierzęta wychodzą z ukrycia.
Po długim śnie, wychodzi z jamy miś,
chce zacząć nowy dzień, właśnie dziś.
Nasiona w ziemi rosną,
by zakwitnąć tą wiosną.
Ptaki z ciepłych krajów wracają,
nowe gniazda zakładają.
W ziemi kret kopie norę,
by skończyć ją w porę.
Wiewiórka znalazła orzech
z przed zimy,
A my na nią
patrzymy.
(ok 2004 roku)
Zdjęcie z prywatnej galerii Versemovie
Wszelkie prawa zastrzeżone

Wiersz na tyle stary, że nawet trudno mi określić datę jego powstania. Tytuł wiosna, może jedynie znaczyć, że tworzyłam go mniej więcej o tej porze. Choć i to może być nie do końca, bo przecież zdarza się pisać i o zimie latem, i odwrotnie. Przede wszystkim jednak widząc ten wiersz po otwarciu zeszytu, z którego chciałam przepisać wiersz na dziś skojarzył mi się Mikrokosmos (Microcosmos: Le peuple de l'herbe, 1996) i Makrokosmos (Le peuple migrateur, 2001). Stąd też i dlatego dopasowałam wiersz właśnie do niego. Tym bardziej, że siedząc w fotelu i pracując pada na mnie przez okno bardzo mocno słońce. A, dzięki temu, że przymrozki są na dworze, to wewnątrz mieszkania tylko je najbardziej czuć. Nie wiatr, nie chłód.
Przy okazji tego posta chciałam podziękować wszystkim za komentarze i odwiedzanie mojego bloga, w sumie te ilości odsłon i na poprzedniej wersji bloga Versemovie i na tej, skądś się biorą. Powiadamiam też, że najpewniej wieczorem odwiedzę wreszcie blogi, na których jeszcze ostatnimi dniami nie byłam. I uzupełnię zwrotnie komentarze. Jak mówiłam mam trochę ograniczony czas obecnie. Stąd takie, jakby skróty w pisaniu.

Post można znaleźć m.in. po wpisaniu: